Inicjacja.pdf

(182 KB) Pobierz
- Hallo? To ja Krystyna. Elżbieta mogłabyś spotkać się jutro ze mną po pracy?
- Mogłabym, ale co się stało?
- Jutro wszystko ci opowiem. Miałam przed chwilą dziwny telefon od szwagierki.
Coś mi zaproponowała i teraz jestem w kropce, sama nie wiem co o tym myśleć.
Chciałabym żebyś mi coś doradziła.
Następnego dnia rano zadzwonił mój telefon.
- Hallo? Ela? To ja Krystyna. Pamiętasz o naszym spotkaniu?
- Tak, oczywiście że pamiętam, tylko o której i gdzie?
- Słuchaj, może o 15:00 u mnie? Będę sama. Stary wyjechał z córką na dwa tygodnie
a Mariusz powiedział że idzie do kolegi i wróci około 19:00.
- Krysiu, z tą godziną to może być problem, bo o 15:00 mam ostatniego busa do
domu.
- Ela, proszę cię, bardzo mi zależy żeby spotkać się z tobą. Najwyżej zadzwonisz do
męża żeby przyjechał po ciebie później, dobrze?
- Ale co ja mu powiem?
- Oj, coś wymyślisz. Na przykład że musiałaś dłużej zostać w pracy, albo coś innego
dobrze?
- No dobrze, coś wymyślę.
Punkt piętnasta zapukałam do drzwi które natychmiast się otworzyły.
- Cześć Krysiu! Już jestem. Cóż to za ważna sprawa?
- Zaraz ci opowiem Elu tylko zrobię kawę. Napijesz się może lampkę wina albo
koniaku? Tak będzie mi łatwiej opowiadać.
- Oj, widzę że to naprawdę dziwna sprawa. Dobrze, nalej mi lampkę koniaku, też się
odprężę po tej harówce w pracy i dyskusji z Krzyśkiem. Wkurzył się kiedy mu
powiedziałam żeby po mnie przyjechał jak zadzwonię. Chciał iść z kolegami na piwo
a tak nici z wypadu.
- Ach Elu, tak mi przykro że narobiłam kłopotu, ale jak ci opowiem o prośbie
szwagierki, to sama zrozumiesz że tylko z tobą mogłam o tym porozmawiać i mieć
do ciebie ogromną prośbę. Wyobraź sobie wczoraj zadzwoniła do mnie Zuza, moja
szwagierka i o coś mnie poprosiła. Nawet sobie nie wyobrażasz co to za prośba.
Mnie aż zamurowało i z początku ją opieprzyłam ale później po zastanowieniu się
uważam że w jej prośbie jest sporo racji.
- No dobrze, powiedz w końcu o co chodzi. Wal prosto z mostu, przecież wiesz że cię
wysłucham i coś doradzę.
- Ela, w związku z jej prośbą, ja też mam do ciebie ogromną, przeogromną prośbę.
Tylko się nie wściekaj i nie obrażaj na mnie dobrze?
- Dobrze, to ci mogę obiecać ale już się boję co to za sprawa i prośba. Opowiadaj
czego chciała ta twoja szwagierka.
- Wyobraź sobie, zadzwoniła wczoraj gdzieś tak godzinę przed moim telefonem do
ciebie i poprosiła mnie o to...żebym uwiodła jej syna. Nie mniej nie więcej tylko
właśnie o to.
- Żartujesz chyba. Poważnie o to poprosiła?
- Poważnie. Ja sama w pierwszej chwili nie uwierzyłam. Zdawało mi się że się
przesłyszałam ale niestety to prawda.
- Jak ci to wyjaśniła?
- Powiedziała, że ma podejrzenia że z chłopakiem jest coś nie tak. Podobno wcale nie
interesuje się dziewczynami. Cały czas przebywa tylko z chłopakami. Podobno
przyłapała go w jakiejś dziwnej sytuacji z moim synem Mariuszem. Coś robili i
rozmawiali a jak weszła do jego pokoju to nagle zamilkli i byli dziwnie speszeni.
Wiesz, po tym wszystkim też zaczęłam się zastanawiać. Mariusz cały wolny czas
spędza u Jurka albo on u nas. Zamykają się w jego pokoju i coś tam robią. Jak kiedyś
weszłam bez pukania, to miał do mnie pretensje. Nie sadzisz że dziwne to wszystko?
- No dobrze, ale jak ona sobie wyobraża to uwiedzenie?
- To jeszcze nie koniec. Ona ma jeszcze jednego syna, Damiana 16-latka który też się
podobnie zachowuje.
- I co? Też chce żebyś go uwiodła i sprawdziła czy nie ma jakiś gejowskich
inklinacji.
- No wiesz, nie powiedziała mi tego wprost ale z kontekstu dalszej rozmowy
wynikało że też.
- No i co jej odpowiedziałaś?
- W pierwszej chwili stanowczo odmówiłam. Powiedziałam że nie będę z siebie
robiła dziwki a na dodatek prawie pedofilki. Wiesz jaka jest różnica wieku. Ja mam
45 lat a jej najstarszy syn 18, to jest różnica 27 lat. Wtedy ona zaczęła mnie prawie
błagać żebym jej jednak pomogła. Mówiła że nie chce prosić jakiś gówniar w ich
wieku, chociaż podobno są takie które nadstawiają się na prawo i lewo. Boi się żeby
któryś nie złapał jakiegoś syfa albo czegoś gorszego, a ja jestem pod tym względem
bezpieczna. Dzieci już mieć nie mogę, żadnej wstydliwej choroby raczej nie mam, no
i posiadam spore doświadczenie. Podobno mój stary coś tam kiedyś przy wódce
opowiadał jej mężowi i ona ich podsłuchała. Czyli wychodzi na to że mogłabym coś
nauczyć gówniarzy.
- No i co masz zamiar teraz zrobić z tym pasztetem?
- Sama jeszcze nie wiem, ale powiedziałam Zuzie że jeżeli się zdecyduję, to ona musi
zrobić dokładnie to samo z moim synem Mariuszem.
- I co ona na to?
- Zgodziła się. Powiedziała że postara się sprawdzić Mariusza i trochę go nauczyć jak
należy zaspokajać kobietę. Wieczorem zaczęłam jeszcze raz analizować tą rozmowę
z Zuzą i muszę ci powiedzieć że zrobiłam się na dole cała mokra. Mam już prawie
pięćdziesiątkę na karku, ze starym sex jest coraz gorszy i coraz rzadszy. Jakość tego
już nie jest taka sama jak 20-25 lat temu. Powoli zapominam co to znaczy mieć
miedzy nogami porządny kawał mięcha a taki młodzieniaszek chyba może i może, co
nie Elżuniu? Poza tym, nigdy nie pieprzyłam się z małolatem. Wprawdzie 19 lat to
już nie małolat, ale ten Damian to takie małe ciasteczko że palce lizać.
- Oj, widzę że już się zdecydowałaś. Nie wiem tylko po co mnie prosiłaś o radę?
- Masz rację, prawie się zdecydowałam ale teraz wszystko zależy od ciebie.
- Ode mnie? Nie rozumiem?
- Oj Ela, to proste. Dzieciaków jest troje. Ja z Zuzą jesteśmy tylko dwie. W związku z
tym proszę cię abyś też wzięła w tym udział. Zajęłabyś się moim synem Mariuszem.
- Krystyna, ciebie to chyba zupełnie pogięło. Wiesz ile ja mam lat? Pięćdziesiątka na
karku i stara dupa ze mnie. Gdzie mi do takiego młodziaka. A tak z ciekawości, ile on
ma lat?
- W tym roku skończył osiemnaście. Słuchaj, zawsze mu się podobałaś. Ile razy mi
mówił że ta moja koleżanka Ela to taka fajna babka.
- Nie ściemniaj.
- Naprawdę tak mi mówił a poza tym pomyśl sama, ile nam jeszcze w życiu zostało
przyjemności. A takie młode kutasiki mogą nam jeszcze trochę umilić życie, prawda?
- No nie wiem. Ale coś w tym jest.
- Elu, proszę, zgódź się. Będę ci wdzięczna do końca życia. Pomyśl spokojnie w
domu i daj mi znać jutro co postanowiłaś, dobrze?
- Tyle mogę ci obiecać ale nie rób sobie dużych nadziei że się zgodzę. Według mnie
to jest chore.
- Wiem, ale jakie ekscytujące.
- Dobrze Krysiu, zastanowię się. Teraz muszę zadzwonić po starego niech już
przyjeżdża.
Godzinę później.
- O, już przyjechał. Jutro do ciebie się odezwę i powiem co postanowiłam.
- Ela, proszę cię o jeszcze jedno. Bez względu na swoją decyzję, nie mów o tym
nikomu.
- Masz moje słowo – odpowiedziałam i wsiadłam do samochodu.
- Co tak długo siedziałyście? Nie możecie umówić się w sobotę albo niedzielę?
Kurczę musiałem chłopakom odmówić wyjścia na piwo. O czym wy tam tak
paplałyście?
- A, takie tam babskie sprawy. Kurczę jak ona mogła mi coś takiego zaproponować?
Ale z drugiej strony to byłoby ekscytujące takie świeże mięsko. Co prawda to prawda,
Krzysiek to towar dość już przechodzony. Trochę porusza tyłkiem, spuści się i zaraz
zasypia. Nic nie popieści i człowiek później sam się musi męczyć żeby było dobrze i
żeby można spokojnie zasnąć. Ech, gdzie te czasy kiedy mogliśmy całą noc i jeszcze
rano przed pracą. Co ja jej mam powiedzieć? Zgodzić się czy też nie? Co sobie
pomyślą ci gówniarze? Że babcie zwariowały na stare lata i chcą się pieprzyć?
Chociaż faktycznie, parę razy zauważyłam jak syn Kryśki patrzył na mnie i ten jego
kolega Jurek. Muszę to przemyśleć i jutro jej powiem ale chyba się nie zgodzę.
- Elżbieta, wysiadaj! Co się tak zamyśliłaś? Jesteśmy pod blokiem.
- Już wysiadam, wezmę tylko torebkę. Krzysiu, przyszedłbyś do mnie potem na
jakieś małe Bara Bara.
- Oj, staruszko staruszko. Czy Ty wiesz która jest godzina? Jutro trzeba wcześnie
wstać. Gdybyś tak długo nie plotkowała z Kryśką to może i byłoby małe Bara Bara.
A to świnia. Krystyna ma rację. Ile nam jeszcze przyjemności w życiu zostało? Trzeba
jak najlepiej wykorzystać to co można i nie oglądać się na nikogo. Jutro jej powiem
że się zgadzam .
Następnego dnia od rana nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Cały czas mnie nosiło.
Raz po raz podnosiłam słuchawkę i ją odkładałam. Gdzieś około południa w końcu
się zdecydowałam i wykręciłam numer do Krystyny. Odebrała prawie natychmiast.
- Krystyna? To ja Elżbieta
- No i? Jaka jest twoja odpowiedź?
- Wchodzę w to, ale musimy spotkać się w trójkę z Zuzą i omówić szczegóły, jak to
ma wyglądać i przede wszystkim, kiedy i gdzie.
- Oczywiście. Zaraz zadzwonię do Zuzanny i się z nią umówię. Dam ci znać kiedy się
spotkamy żeby omówić plan.
- Dobrze, czekam na telefon od Ciebie.
Odłożyłam słuchawkę i poczułam się bardzo lekko, jakbym zrzuciła jakieś brzemię z
ramion. Byłam teraz tylko zniecierpliwiona. Chciałam żeby doszło do tej całej akcji
jak najszybciej. Krystyna zadzwoniła późnym wieczorem. Krzysztof już spał a ja
jeszcze czytałam.
- Rozmawiałam już z Zuzanną i umówiłam się z nią że spotkamy się jutro po pracy u
mnie i uzgodnimy szczegóły. Mam nadzieję że to ci pasuje.
- Tak, pasuje. Jutro koleżanka w pracy ma jakieś spotkanie do 18:00 to się z nią
zabiorę później do domu.
- Ok, to do jutra.
Zaraz po pracy poszłam do Krystyny do domu. Zuza już u niej była i jak tylko mnie
ujrzała rzuciła się na mnie i zaczęła ściskać i obcałowywać.
- Bardzo ci dziękuję że się zgodziłaś. Jestem ci niezmiernie wdzięczna, nawet nie
wyobrażasz sobie ile to dla mnie znaczy. Muszę w końcu pozbyć się wątpliwości co
do moich chłopaków.
- No dobrze, nie ma już o czym mówić. Powiedz lepiej gdzie jest Krysia?
- Poszła zrobić kawę i jakieś drinki, zaraz przyjdzie.
- O jesteś Elu – powiedziała Krystyna wnosząc tacę z kawą i drinkami
- To co dziewczyny? Jak to sobie wyobrażacie – spytałam
Pierwsza odezwała się Zuza
- Ja proponuję żeby to zrobić w piątek. Wtedy mamy cały wieczór i ewentualnie jak
się uda to i całą noc do dyspozycji.
- Jak to całą noc? – spytałam
- No, normalnie – odpowiedziała Zuza – Przecież trzeba do dzieciaków jakoś podejść
nie powiesz im przecież „ rozbierajcie się i do wyrek pieprzyć mamuśki ”.
- No tak – stwierdziłam – Masz rację ale co na to powie mąż Krystyny i co zrobi
Krysia ze swoją córką Gosią? – powiedziałam.
- Nic – odpowiedziała Krystyna – Jeszcze cały tydzień ich nie będzie. Zapomniałaś
że pojechali na dwa tygodnie do rodziny?
- Faktycznie, zapomniałam. To jeden problem mamy z głowy. Więc dziewczyny, jak
to zorganizujemy? – spytałam.
- Proponuję – odezwała się Krysia – żeby spotkać się u mnie o 18:00. Zuza przyjdzie
z synami a ja zatrzymam w domu Marcina pod pretekstem pomocy w przygotowaniu
małej babskiej imprezki, ok?
- Może być – powiedziała Zuza – przygotujemy jakieś drinki z lodem żeby dzieciaki
się trochę rozluźniły, oraz jakieś kanapki żeby się nażarły. Włączymy jakąś muzę do
potańczenia, coś wolnego do przytulania i zrobi się nastrój a później się zobaczy.
- Dobrze, może być – powiedziałam – ale nie wyobrażajcie sobie że będę się
obściskiwała z dzieciakiem przy was.
- Nie, oczywiście że nie – powiedziała Krystyna – cała chałupa jest wolna. Są trzy
pokoje z łazienkami wolne. Sypialnia Mariusza, Gośki, nasza małżeńska no i salon.
Miejsca starczy.
- Ok, tylko należy teraz ustalić kto i gdzie – powiedziała Zuza.
- Ja rezerwuję sobie naszą sypialnię – powiedziała Krystyna – a wy jak chcecie.
Pokój Mariusza może być dla Elżbiety i pokój Gosi dla Zuzanny a później
zobaczymy.
- A jak przydzielimy dzieciaki? – spytałam.
- Mariuszem musi na początek zająć się Zuza to oczywiste. Ja zajmę się Jurkiem,
Elżbieta dostanie ciasteczko Damiana a później zobaczymy jak się to potoczy –
skomentowała Krystyna.
- A jeszcze jedno – stwierdziła Zuza – trzeba kupić trochę prezerwatyw. Wprawdzie
żadnej z nas ciąża nie grozi ale przy okazji będzie można nauczyć dzieciaki jak się je
używa. Ja się tym zajmę. Schowam po 5 szt. w szufladach biurek w każdym pokoju
żeby później w romantycznej chwili nie szukać i nie psuć nastroju.
- Nie za dużo tych kondomów? – zapytała się Krystyna
- No coś ty, weź poprawkę że przy nauce niektóre mogą się uszkodzić – stwierdziła
Zuza.
- Słuchajcie – powiedziałam – proponuję żeby w pewnym momencie wysłać
dzieciaki do pokoi a my za jakiś czas do nich dołączymy. Co wy na to?
- Ok, może być. Będziemy miały chwilę czasu żeby nastawić się psychicznie do tego
wyzwania – stwierdziły obie.
- To co? Wszystko już mamy ustalone? – spytała Zuza – czy jeszcze coś wam
przychodzi do głowy?
- Oczywiście. Ja muszę mieć alibi – stwierdziłam – I dlatego Krysiu mam do ciebie
prośbę. Jutro jest czwartek więc zadzwoń do mnie wieczorem do domu i powiedz
Krzysztofowi że mnie porywasz na piątek popołudniu i noc z piątku na sobotę na
babski wieczór. Pożartuj z niego że będzie miał prawie cały weekend dla siebie i
może iść na balangę z kumplami, dobra?
- Nie ma sprawy. Jutro dzwonię – powiedziała Krystyna – a teraz wypijmy te drinki
za powodzenie naszego planu.
Do domu wróciłam w szampańskim nastroju aż Krzysztof zaczął się dziwić co mi się
stało. Zaczęłam żartować:
- Może i tobie udzieli się mój nastrój i w końcu mnie przelecisz, ale tak solidnie a nie
tylko zamoczysz kutaska i pójdziesz spać.
O dziwo! Faktycznie się napalił i zaczął się do mnie dobierać. Jak tylko sobie
pomyślałam o piątku to od razu zrobiłam się tak mokra że Krzyś nie miał problemu z
dobraniem się do mnie. Po wszystkim lekko zmęczona i pełna wrażeń po
ekscytującym dniu zasnęłam jak kamień śniąc o piątku i młodym ciałku Damiana.
Rano wstałam rześka jak skowronek, wypoczęta i pełna zapału. Dzień w pracy minął
jak z bicza strzelił. W domu przygotowałam obiad i poszłam do miasta żeby kupić
sobie jakąś seksowną bieliznę, jakieś majteczki i biustonosz. Później postanowiłam
zająć się Krzyśkiem. Niech facet też ma coś z życia a przy okazji i ja. Wieczorem tak
jak ustaliłyśmy zadzwoniła Krysia. Chwilę pogadałyśmy a potem oddałam słuchawkę
Krzyśkowi. Dziwne, ale specjalnie się nie sprzeciwiał a nawet obiecał że mnie
podwiezie i przyjedzie po mnie w sobotę jak po niego zadzwonię. Zaskoczył mnie
tym zupełnie, dlatego w nocy wynagrodziłam mu to nawet dwa razy. Nareszcie
nadszedł piątek. Cały dzień w pracy mi się dłużył. Nie mogłam się już doczekać
15:00 żeby wrócić do domu i przygotować się do wieczornej imprezy. Nagle naszła
Zgłoś jeśli naruszono regulamin