Echols Jennifer- Para idealna.pdf
(
1591 KB
)
Pobierz
Podziękowania
Z całego serca dziękuję mojej redaktorce i ulubionej czirliderce, Annette
Pollert. Każda autorka romansów Young Adults powinna mieć tyle szczęścia i
pracować z redaktorką, która rysuje na tekście małe serduszka.
Dziękuję mojej wyjątkowej agentce, Laurze Bradford. Nie zaszłabym tak
daleko bez Ciebie.
Na koniec dziękuję także mojej cierpliwej krytyczce, najlepszej przyjaciółce,
jaką mogłabym sobie wymarzyć, Victorii Dahl.
Rozdział 1
PRACOWNIA, W KTÓREJ
PAN OAKLEY prowadził
zajęcia
z dziennikarstwa, wytapetowana była
słynnymi fotografiami. Zza
biurka
nauczyciela Martin Luther King machał do tłumów, które zgromadziły się przed
Mauzoleum Abrahama Lincolna, by wysłuchać jego przemówienia
Mam marzenie,
a w tle górował nad wszystkim Pomnik Waszyngtona. Obok okna widać było
samotnego mężczyznę stojącego nieustępliwie przed czterema chińskimi czołgami
w proteście przeciwko masakrze na placu Tian’anmen. Na ścianie, dokładnie nad
monitorem mojego komputera, marynarz z czasów drugiej wojny światowej
całował pielęgniarkę na Times Square w dniu, w którym Japonia ogłosiła
kapitulację.
Pan Oakley powiedział kiedyś, że zdjęcie jest warte tysiąca słów, a te
wiszące tu potwierdzały tylko jego słowa. Miał rację. Opisy w podręcznikach
historii nudziły mnie, ale fotografie sprawiały, że chciałam walczyć o prawa
człowieka jak Martin Luther King i protestować przeciwko niesprawiedliwości jak
mężczyzna z placu Tian’anmen.
I dać się porwać uczuciom, jak ta pielęgniarka.
Przeniosłam wzrok ze zdjęć na monitor komputera wypełniony moimi
fotkami Brody’ego Larsona. Kilka tygodni temu, pierwszego dnia szkoły, nasz
rocznik, kończący w tym roku liceum, wybrał Najlepszych – czyli zwycięzców
głosowania w kategoriach takich jak Akademicka Gwiazda Roku, Zawsze
Uprzejmy czy Nie Wyjedzie z Tampy. Brody i ja zwyciężyliśmy
w kategorii
Byliby Idealną Parą. Brody przez całe lato chodził z Grace Swearingen, a ja byłam
od ponad miesiąca z Kennedym Glassem, redaktorem naczelnym szkolnego
albumu pamiątkowego. Tytuł połówki idealnej pary, zdobyty w sytuacji, kiedy
Brody i ja chodziliśmy z innymi, doprawdy był krępujący. Mylący. Na pewno nie
idealny.
W dodatku wybranie mnie jako idealne połówki z Brodym miało mniej
więcej tyle sensu, co przepowiednia, że w przyszły poniedziałek, w Święto Pracy,
w naszym florydzkim nadmorskim mieście spadnie śnieg. Brody był niezwykle
popularnym, żywiołowym rozgrywającym w naszej drużynie futbolowej. To jasne,
że podobał mi się. Był życzliwy i niesamowicie przystojny. Potrafił też przerazić
mnie na śmierć. Nie mogłabym chodzić z kimś, kto omal nie stracił prawa jazdy za
przekraczanie prędkości, bezustannie lądował na dywaniku u dyrektorki za głupie
kawały i codziennie odgrywał melodramatyczne sceny z tą lub inną dziewczyną z
długiej listy jego byłych. A on z całą pewnością nie zakochałby się w
przestrzegającej prawa, słuchającej rodziców okularnicy, czyli we mnie.
Dlatego też nawet nie próbowałam go zdobyć, do czego zachęcała mnie
moja przyjaciółka Tia. Znajdowałam tylko liczne wymówki, żeby spokojnie móc
go fotografować do albumu. Jako ujęcie sportowe zrobiłam mu zdjęcie podczas
treningu, w kasku i ochraniaczach, kiedy sfrustrowany zachowaniem kolegów
unosił ręce, jakby oczekiwał pomocy z niebios.
Jako zdjęcie niepozowane zamierzałam wykorzystać fotografię z sobotniej
imprezy u drugiej mojej przyjaciółki, Kaye. Brody uśmiechał się na nim diabelsko i
pochylał się nad bagażnikiem samochodu, żeby coś wyjąć; wycięłam z kadru
puszki piwa.
Jako główne, kolorowe zdjęcie, wybrałam zbliżenie, które zrobiłam wczoraj
podczas lekcji. Brązowe włosy opadały mu na czoło. Miał na sobie zielony T-shirt,
dzięki któremu jego zielone oczy dosłownie lśniły. Wszystkie dziewczyny będą mi
za to wdzięczne, kiedy w maju dostaną swój egzemplarz albumu. Właściwie to sam
Brody sprawił, że tak to wyszło. Kiedy go fotografowałam, kazał mi obiecać, że
nie sprzedam zdjęcia „pornostronce dla pań”, i właśnie dlatego tak wdzięcznie się
uśmiechał.
Mówiąc w skrócie, był jak ten marynarz ze zdjęcia – gość, który wraca do
domu zza morza, świętuje koniec wojny na Times Square i kradnie serce
nieznajomej dziewczyny.
Mogłam tylko marzyć, że to ja jestem tą dziewczyną.
– Harper, od kwadransa gapisz się na Brody’ego.
Kennedy podjechał krzesłem wzdłuż rzędu komputerów i stuknął w moje
krzesło. Przejechałam kawałek, zanim zdążyłam złapać się ławki i zatrzymać.
No tak, przyłapał mnie.
– Nie traktujesz zbyt serio tego głosowania na Idealną Parę? Założę się, że
ludzie postanowili ci po prostu zrobić głupi dowcip.
– Jasne, że nie traktuję tego serio – odpowiedziałam i powinnam na tym
poprzestać. Nie potrafiłam jednak. – Dlaczego uważasz, że aż tak do siebie nie
pasujemy? Ponieważ on jest popularny, a ja nie?
– Nie.
– Ponieważ on jest miejscową gwiazdą, a ja nie?
– Nie, ponieważ on złamał nogę w szóstej klasie, bo próbował przeskoczyć
gokartem nad kępą karłowatych palm.
– Rozumiem.
– Poza tym to my jesteśmy idealną parą.
To prawda. Uśmiechnęłam się. Chciałam, żeby objął mnie ramieniem i
potwierdził te słowa dotykiem, ale nasz związek od początku nie opierał się na
fizycznej bliskości. A oczekiwałam jej teraz, ponieważ wyobrażałam sobie, że tak
właśnie postąpiłby Brody w podobnej sytuacji. Cóż, byłam beznadziejna.
– Jeśli gapiłam się na Brody’ego, to znaczy, że zatopiłam się myślach –
powiedziałam pogodnie. Ruchem głowy wskazałam plakat z Times Square. –
Plik z chomika:
agnawrocek
Inne pliki z tego folderu:
Echols Jennifer- Para idealna.pdf
(1591 KB)
Inne foldery tego chomika:
Armentrout Jennifer L. - Obsesja
Bailey Alison G.- Present Perfect
Blair Holden - Bad Boy's Girl
Gray Claudia - Milion światów z Tobą
Jennifer L. Armentrout - 1 - Ognisty pocałunek
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin