Crownover Jay - Rowdy tom2.pdf

(870 KB) Pobierz
Korekta
Barbara Cywińska
Jolanta Kucharska
Projekt graficzny okładki
Małgorzata​ Cebo-Foniok
Zdjęcie na okładce
© rdrgraphe/Shutterstock
Tytuł​ oryginału
Rowdy: A Marked Men Novel
Copyright © 2014 by Jennifer M. V
oorhees.
Published by arrangement with HarperCollins Publishers.
All rights reserved.
For the Polish edition
Copyright © 2015 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.
ISBN 978-83-241-5439-5
Warszawa 2015. Wydanie I
Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.
02-952 Warszawa, ul. Wiertnicza 63
tel. 620 40 13, 620 81 62
www.wydawnictwoamber.pl
Konwersja do wydania elektronicznego
P.U. OPCJA
juras@evbox.pl
SALEM
S
frustrowana, warknęłam do telefonu i rzuciłam go na stolik do kawy, o który opierałam stopy. Rowdy
zerknął na mnie kątem oka i ściszył dźwięk w filmie, który akurat oglądał.
Minęły trzy tygodnie od naszej „randki” w parku. Trzy tygodnie, podczas których nie musiałam już
dłużej sama chodzić do łóżka, ścigać go ani przed im uciekać. Po nocy w jego mieszkaniu jakoś samo tak
wyszło, bez żadnych zbędnych rozmów, że będziemy się trzymać razem i spędzać czas wspólnie, nie
samotnie. Regularnie zmienialiśmy lokum, co oznaczało, że Jimbo miał dwa komplety misek i zabawek, a
moja lodówka wyglądała, jakby zaopatrywał ją student z bractwa.
– Co się stało?
Rowdy patrzył podejrzliwie, jak wzdycham i zdmuchuję sprzed nosa pasemko ciemnych włosów.
Chociaż staliśmy się sobie znowu bliscy i czuliśmy się ze sobą swobodnie, wciąż była jedna rzecz,
która sprawiała, że wracały wszystkie wątpliwości i wahanie: Poppy. Oboje udawaliśmy, że o niej
zapomnieliśmy – o widmie majaczącym pośród tego wszystkiego, co próbowaliśmy wspólnie na nowo
zbudować, ale teraz byłam wściekła i miałam dość chodzenia wokół niej na paluszkach. Wokół niej i
wokół przeszłości, która łączyła z nią każde z nas.
– Poppy – burknęłam. – Odkąd wyszła za tego strasznego dupka, nie odbiera moich telefonów ani nie
odpisuje na moje SMS-y. Martwię się o nią, bo ten koleś chciałby ją bez reszty kontrolować, a ona nie
ma w Loveless nikogo, kto by się o nią zatroszczył. To nie wychodzi jej na dobre.
Rowdy zamarł i wydał z siebie bliżej nieokreślony warkot. Zacisnął szczęki i potarł policzek, który
zaczął mu drgać nerwowym tikiem.
– Czy naprawdę jest tak źle, Rowdy? – westchnęłam. – Czy nie mogę nawet wypowiedzieć przy tobie
jej imienia?
Odwrócił te swoje niebieskie jak chabry oczy i widziałam, że walczy sam ze sobą, starając się
kontrolować targające nim emocje.
– Nic nie zmieni przeszłości, Salem.
– Nie, ale trzymanie się czegoś, co wydarzyło się tak dawno temu, tak kurczowo, że hamuje cię to i
sprawia, że wracasz pamięcią do złych chwil i nie pozwala iść do przodu, ku nowemu, lepszemu, także
nie jest dobre.
Otoczył mnie ramieniem i przyciągnął do siebie, a potem ucałował w skroń.
– Chyba całkiem dobrze idzie mi parcie do przodu?
Westchnęłam znowu i położyłam mu dłoń na twardym brzuchu.
– Nie. Jeśli nie mogę z tobą porozmawiać o mojej siostrze, to wcale nie. To moja rodzina. Poppy to
jedyny członek mojej rodziny, na którym mi naprawdę zależy. Kocham ją, i jeśli nie mogę przy tobie
nawet wypowiedzieć jej imienia, nie sprawiając przy tym, że zamieniasz się w głaz, moim zdaniem nadal
tkwisz w miejscu. Wiem, że cię zraniła, obie zadałyśmy ci ból, jeśli jednak mogłeś wybaczyć mi,
będziesz musiał też pogodzić się z tym, co zaszło między wami.
Skręcił w palcach pasemko moich długich włosów. Minęła dobra minuta, nim odpowiedział.
– Zadurzyłem się w Poppy od pierwszego wejrzenia. Była taka słodka! Była uosobieniem wszystkiego,
czego nie dane mi było wcześniej zaznać. Kochała swoją rodzinę. Była głęboko wierząca i brała aktywny
udział w życiu szkoły. Nawet gdy byłem taki młody, wiedziałem, że jej korzenie sięgają bardzo głęboko.
– Jego głos stał się dziwnie cichy, a blask bijący od telewizora rzucał niesamowite cienie na jego twarz,
sprawiając, że wyglądał złowieszczo, całkiem jakby pochłonęły go bez reszty wspomnienia. – Nigdy
mnie nie rozumiała. Nie miała pojęcia, dlaczego jest dla mnie tak ważna, a gdy wyjechałaś, stała się dla
mnie uosobieniem rodziny, miłości i akceptacji. Wiedziałem, że lgnąc do niej, pokładając w niej całą
moją nadzieję na szczęście, tylko wszystko pogarszam. Nie powinienem był żądać tak wiele od nikogo,
nie mówiąc już o młodej dziewczynie, która nigdy nie wyściubiła nosa poza swoje rodzinne miasteczko i
nigdy nie wyrwała się spod wpływu swojego ojca. – Opuścił podbródek, tak że teraz opierał go na mojej
głowie. Otoczyłam go ramieniem, przyciągnęłam do siebie i wsparłam policzek na jego sercu. – Jej
okropny gust, jeśli chodzi o facetów… nieustanna chęć przypodobania się ojcu… Chyba ponoszę za to
wszystko część winy. Na swój sposób tłamsiłem ją, a ona robiła, co mogła, żeby odsunąć się ode mnie,
nie mówiąc mi przy tym wprost, żebym się od niej odpieprzył. W końcu dała mi kosza, ale chyba sam ją
do tego zmusiłem. Wychodzi na to, że oprócz złamanego serca, które leczyłem bardzo długo, holowałem
też za sobą głębokie poczucie winy. Nie lubię o tym myśleć. Wolę udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
– Zakochałeś się w Poppy, bo wiedziałeś, że nigdy nie wyjedzie? – To brzmiało niewiarygodnie, ale w
głębi duszy wiedziałam, że ma sens. Matka Rowdy’ego zmarła, gdy był mały, a potem przywykł do tego,
że jest niechciany i odtrącany, więc wydawało się logiczne, że będzie go pociągać moja siostra, na stałe
wpisana w panoramę Loveless. Była bezpieczną, pewną przystanią i nie stanowiła zagrożenia dla jego
kruchego serca.
– Trochę tak. Ale była też piękna i sprawiała, że czułem się, jakbym miał w życiu cel: troszczyć się o
nią. – Roześmiał się, ale w jego śmiechu nie było ani krzty wesołości. – Nigdy nie postrzegała mnie jako
kogoś więcej niż przyjaciela czy brata. Przenigdy. Przez większość czasu zachęcała mnie do robienia
tego, czego wszyscy ode mnie oczekiwali. Chciała, żebym grał w piłkę nożną, żebym był królem balu,
żebym umawiał się z cheerleaderką i żebym trzymał buzię na kłódkę i pozwalał, żeby inni faceci obecni
w jej życiu traktowali ją jak śmieć. To było coś, w czym przodowali twój ojciec i jej chłopcy.
Odwróciłam twarz i potarłam nosem o jego pierś. To nie była zbyt miła rozmowa, ale jedna z takich,
które powinniśmy byli przeprowadzić już dawno.
– A co ze mną? Pokochałeś ją od pierwszego wejrzenia, bo była czymś… kimś stałym i osadzonym
trwale w pylistej teksaskiej ziemi, a co ze mną, Rowdy?
Roześmiał się znowu, ale tym razem już nie tak gorzko jak wcześniej.
– Dla dziesięciolatka byłaś najpiękniejszym zjawiskiem na ziemi. Byłaś dzika, hałaśliwa i miałem
wrażenie, że niczego się nie boisz. Wiedziałem, że nienawidzisz przebywać w domu, nienawidzisz zasad,
które wpajali ci twoi rodzice, ale nigdy nie pozwalałaś, żeby powstrzymywały cię one od zabawy i
czerpania radości z życia, ile się da. Chciałem być przy tobie cały czas, bo wtedy miałem wrażenie,
jakby ciepłe słoneczne promienie rozgrzewały we mnie wszystko, co zamarzło na kość. Byłaś jedyną
osobą, przy której czułem, że naprawdę nie ma nic złego w byciu zagubionym dzieckiem wściekłym na to,
że zabito mu matkę. Przy tobie nigdy nie miałem wrażenia, że powinienem się płaszczyć z wdzięczności
za ochłapy, które rzucił mi los. Byłaś dla mnie wszystkim… a potem zniknęłaś i znowu stałem się tylko
zagubionym dzieckiem.
Jego słowa sprawiły, że ścisnęło mnie w gardle i przytuliłam go jeszcze mocniej. Przerzuciłam nogi
przez jego uda i spojrzałam na niego spod opuszczonych rzęs.
– Powinnam była do ciebie się odezwać. Naprawdę chciałam, ale byłam tak bardzo przytłoczona tym
wszystkim i sama czułam się zagubiona. Chcę, żebyś wiedział, że nie było mi łatwo cię opuścić. Czułam
się z tego powodu naprawdę gównianie, nie mówiąc już o poczuciu winy z powodu zostawienia Poppy,
ale musiałam to zrobić. Po prostu musiałam.
Powinnam była powiedzieć mu, że się myli. Wówczas bałam się wszystkiego. Bałam się, że nigdy nie
wyrwę się z domu. Bałam się, że moje życie już zawsze będzie pełne niekończących się zasad i
Zgłoś jeśli naruszono regulamin