coma.doc

(37 KB) Pobierz

COMA

              Tik – tak.

Uciekający czas prześliznął mu się między palcami. Próbował go złapać, pochwycić, pojmać. Był mu przecież tak potrzebny. Czas jednak zleciał, spadł na ziemię i rozbił się na tysiące nieoznaczonych myślą sekund.

Tik – tak.

Głowa ciążyła mu pod ciężarem nieba. Próbowałeś kiedyś, człowieku,  złapać czas?  Napiąć go jak strunę między palcami? Człowieku, gubisz go, trwonisz, zabijasz. Czy wiesz, że jak byś go ujął, pojmał, okiełznał i dosiadł – zostałbyś bogiem?

Tik – tak.

Są tacy, co potrzebują czasu. Pożądają wolnej chwili. Modlą się o sekundę zwłoki. Śnią o nim. Pragną jednego tika – taka ujętego w spracowaną dłoń. Oswojonego i przyjaznego. Dającego nadzieję i ukojenie.

Tik – tak.

Trwający w bezczasie szuka lepszego jutra. Sparaliżowany i bezsilny dźwiga w swej niemocy wszechświat pełen radości i światła. Widzi go i słyszy. Napręża się nie mogąc dotknąć jego wymiaru. Tak chciałby zagrać na jego strunach tą odwieczną melodię radości i miłości. Dostaje tylko jego cień. I bezgraniczny smutek.

Tik – tak

wybił wczoraj zegar.

Dziś mucha w bezmyślnym tańcu trwoni go i rozwłóczy, zamiast kochać – walczyć, poznawać – przekonywać. Wykonuje bezmyślny taniec pełen czasu. Wysycony i pękaty. Z tłustym odwłokiem i wielkimi skrzydłami. Nie może przed nim uciec. Nie może obronić się przed tym marnotrawstwem.

Tik – tak.

Kolejne. We mgle pogrążone. Jakby bliższe i bardziej zachęcające. Przyjazne. Jednocześnie wszechświat ciąży coraz bardziej. Gniecie i dusi. Bombarduje i miażdży. Obcy rozszarpują i palą kwasem.

Tik – tak.

Cichutkie. Przepraszające. Wsącza się do jego ciała. Ciała wygiętego w łuk. Naprężonego w dźwiganiu. Tak zadziwione i cichutkie. Łagodne tik i muskające tak. Odganiające koszmar. Otulające aksamitem. Ciepłe i przyjazne. Przynoszące ulgę  i dary.

Tik – tak.

Tanatos. Grek przynoszący dary. Czy ma się go strzec? Co przynosi w darze? W łagodnym i gorzkim

tik – tak?

Wszechświat staje się dziwnie daleki i lekki. Delikatnie drży. Obrazy robią się wyraziste. Dźwięk przepływa radosny i perlisty. Smak tysiąca potraw napływa do ust. Delikatnie pieszczą aromaty, owijające się spiralą wokół wszechświata. Ostatni przychodzi dotyk. Jedyny. Delikatny. Aksamitny. Aksjomatyczny.

Tik- tak.

To już ostatnie napięcie i pociągnięcie. Pęka bezczas. Bańka mydlana. I nic już nie jest zmarnowane. Atlas przyjął dar. Otrzymał w darze czas. Już nie przelatuje. Nie ucieka. Łasi się do jego rąk. Ujmuje go całymi garściami. Rozprostowuje ramiona i rozwija skrzydła. Pełen światła i radości. Atlas rozprostowuje ramiona i rozwija skrzydła. Atlas. Dźwigacz wszechświata. Atlas szepczący niby zaklęcie

Tik – tak!

W sali szpitalnej wielki zegar z mozołem wciąż popycha wskazówki odmierzając mijający bezpowrotnie chorym czas. Z kolejnym tik- tak przemijają chwile. Chorzy, lekarze, szpital. Z każdym tik-tak są bliżej i dalej. Pełni pomysłów i zamyśleń. Radości  i smutków. I są tak pełni marzeń i snów.

Tik – tak.

Harmonię zaburzył on. Przyniesiony. W bezczasie zanurzony przez traumę. Dźwigający wszechświat. Goniący cienie. Gubiący czas. Atlas zastygły. W sali szpitalnej z wielkim zegarem i jego odwiecznym

Tik – tak.

W radosne życie muchy wkradł się dysonans. W biały, słoneczny dzień, zakradł się do jej świata wróg. Nocny łowca. Nietoperz. Jeśli mucha nie marnowałaby czasu, nauczyłaby się może dziwić. Nie dane jednak jej to było, by ze zdziwieniem patrzeć, jak wraz z nietoperzem odlatuje barwny motyl. W słonecznym bezdźwięku między tik a tak. Zdecydowanie wolała mazać swoje nic nie znaczące smugi bezmyślnego tańca. Niezsynchronizowane z zegarowym, szpitalnym, lekarskim, chorym

Tik-tak.

 

 

Czasami słowa już nic nie znaczą, wpisane w odwieczne tik –tak. Takie jak te.

Mężczyzna, jadąc na motocyklu, został potrącony przez ciężarówkę. Rozległe urazy w tym głowy. Śpiączka. Rokowanie …

Stan stabilny. Przenieść na salę wybudzeń. Podać dożylnie…

Trauma. Śpiączka pourazowa.

Ten tu wciąż leży. Tyle czasu. Jak się obudzi. Warzywo. Eutanazja…

Żona wciąż się nie zgada. Odłączenie. Co za ludzie….

              Drogi i kochany. Zmarł w śpiączce. Osierocił żonę i dwójkę dzieci…

              Kierowca. Sprawca wypadku. Zbiegł. Prawdopodobnie pod wpływem…

              Wciąż poszukiwany….

              Tato, tatusiu!

Tik - tak

3

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin