Teksty.rtf

(12 KB) Pobierz

A kiedy dnia pewnego

 

 

A kiedy dnia pewnego

Trzeba stąd będzie odejść

Bez względu na stan uczuć

Bez względu na pogodę

A kiedy dnia pewnego

Każesz mi przybyć Boże

To z wszystkich swoich wspomnień

Olbrzymi stos ułożę

 

Na samym dole legną

Zabawy w strzelanego

Karate, pierwszy zespół

I coś zbyt intymnego

Aby tak mówić o tym

Więc dalej ani słowa

Podwórko, kino, biwak

Pałac młodzieży, szkoła

 

A potem na stos rzucę

Wspomnienia o miłościach

Rozstaniach i powrotach

Gorących namiętnościach

O wszystkich moich planach

I w plany te zwątpienia

O klęskach i zwycięstwach

I twórczych uniesieniach

 

O bólu, który czasem

Usztywniał moje ciało

I o tych wszystkich chwilach

Gdy serce kołatało

Ze strachu bądź radości

Z niewiedzy bądź olśnienia

Tak będę na stos rzucał

Kolejne wspomnienia

 

A gdy już sięgnie nieba

Bo trochę się przeżyło

To wiem co wtedy powiem

Ech, Boże - warto było

 

 

Sign

 

 

Somewhere between the clouds I've finally seen a good sign

All of the sudden what was dark now became so bright

But you are asking me if weed took me higher

Or maybe what I saw was God? (cha!)

The point is not what I saw and I am not liein'

You won't understand without triein'

 

Under the stormy surface my mind is always quiet

Instead of chasing happiness I've found it in my life

Still you are asking me if weed took me higher

Or when I wrote it was I drunk?

The point is not what I did and I am not liein'

You won't understand without triein'

 

All I know sometimes we have to stop

Let our mind take a shape of a drop

Scrumble out of this devolish trap

All I know sometimes we have to stop

To take a look inside of our mind

Look inside of our mind

 

 

Małpa

 

 

Odkąd małpa zlazła z drzewa

Aby uczłowieczyć się

Odkąd wie, że jest rozumna

Tylko ona, inne nie

Wciąż pogarda w niej wzrastała

Do tych, które nie są nią

Więc zaczęła wznosić mury

Oraz konstruować broń

Uwierzyła też, że zawsze

Po jej stronie będzie Bóg

A we władzy jest demonów

Niemoralny, tępy wróg

 

Odkąd małpa zrozumiała

Że nikt nie zatrzyma jej

Odkąd tylko odnalazła

Swojej egzystencji sens

Odtąd chciała coraz więcej

By nasycić żądze swe

Pomyślała aby skłócić

Z sobą inne małpy dwie

Wymyśliła politykę

Aby swe intencje kryć

Aby rządzić, aby władać

Aby z innych małp móc kpić

 

Z Ciebie i ze mnie

Ze mnie i z Ciebie kpić

 

 

No, no, no, no

 

 

No, no, no, no it's not for me to be on the top of your list

No, no, no, no it's not for me to be on the top of your list

Why you keep tellin' me that this time it's gonna be all right

No, no, no, no it's not for me to be on the top of your list

 

So and so you try to lie but I

I cannot let you fool me

So and so you try to lie but I

I cannot let you fool me

You think you've got me now

But I can see through your eyes

So and so you try to lie but I

I cannot let you fool me

 

I ignore every scorn you'll see, you will see

I ignore every little, every little, every little scorn you'll see

You will see

 

I n'I know we cannot compromise 'cause you're not listenin' to me

I n'I know we cannot compromise 'cause you're not listenin' to me

I'd rather get myself high than lookin' into your eyes

I n'I know we cannot compromise 'cause you're not listenin' to me

 

 

Tanie gadanie

 

 

Jest słowo mówione, jest słowo pisane

Jest słowo honoru i jest słowo dane

I zwłaszcza to pamiętać chciej

A zwłaszcza to pamiętać chciej

 

Ile razy mogę słuchać, mogę słuchać o tym że

Ktoś tam miał dobre chęci, ale nie udało się

Bo w końcu zaczyna nurtować mnie pytanie

Czy to są dobre chęci, czy też tanie gadanie

 

Tanie gadanie, takie tanie gadanie

Wartością słowa jest jego dotrzymanie

I zwłaszcza to pamiętać chciej

A zwłaszcza to pamiętać chciej

 

Ile razy mogę słuchać, mogę słuchać o tym że

Ktoś obiecał tysiąc rzeczy, ale zrobił tylko dwie

Z dniem każdym narasta we mnie przekonanie

Że to nie są dobre chęci, tylko tanie gadanie

 

Tanie gadanie, takie tanie gadanie

Wartością słowa jest jego dotrzymanie

I zwłaszcza to pamiętać chciej

A zwłaszcza to pamiętać chciej

 

 

Dziś to wiem

 

 

Słyszałem kiedyś o miłości

Że nic tak nie odmienia cię

Słyszałem kiedyś o miłości

Kiedyś słyszałem, dziś to wiem

 

Słyszałem kiedyś o zazdrości

Że nic tak nie osacza cię

Słyszałem kiedyś o zazdrości

Kiedyś słyszałem, dziś to wiem

 

Słyszałem kiedyś o rozstaniu

Że nic tak nie przygniata cię

Słyszałem kiedyś o rozstaniu

Kiedyś słyszałem, dziś to wiem

 

 

Wolna wola

 

 

Jesteś tym, co czujesz

Jesteś tym, co wiesz

Jesteś tym, co potrafisz

Jesteś tym, kim być chcesz

 

Wolna wola

 

 

Peace blues

 

 

Jak tu myśli mieć spokojne

Kiedy niesie się na wojnę - jak?

Bo na wojnie jak wiadomo

Jest zbyt głośno, zbyt czerwono - o tak

Ludzie jacyś tacy inni

Mniej przyjaźni, mniej niewinni

A do tego wzrasta trwoga

Że być może nie ma Boga - nie ma Go?

 

A może będzie dobrze?

A może będzie dobrze?

A może będzie dobrze?

Byłoby dobrze

 

Jak tu snuć na przyszłość plany

Gdy wojenne czasy mamy - jak?

Podczas wojny każdy w planie

Tejże wojny ma przetrwanie - tylko to!

Ludzie wtedy jacyś inni

Mniej przyjaźni, mniej niewinni

A do tego wzrasta trwoga

Że być może nie ma Boga - nie ma Go?

 

A może będzie dobrze?

A może będzie dobrze?

A może będzie dobrze?

Byłoby dobrze

 

 

Zabiorę cię

 

 

Całe życie wierzyłem w głębi

Że nadejdą dni

Kiedy wszystko to, co mnie gnębi

Marnym niczym pył

Stanie się, gdy znajdzie mnie mój los

I moim głosem on powie mi

Oto nadchodzi dzień zbudzenia

Dzień ponad wszystkie dni

 

Nigdy więcej z drogi nie skręcę

Bo przejąłem ster

Zaciśnięte na nim me ręce

Dokąd płynąć wiem

Choć w oczy czasem wieje wiatr

A czasem jest go brak

Dopiero teraz czuję, że żyję

A zawsze chciałem żyć tak

 

Zabiorę cię

Ze sobą jeśli chcesz

Poczujesz, zobaczysz

Jeśli tylko potrafisz

Przebudzić się

 

 

Na początku jest najłatwiej

 

 

Na początku jest najłatwiej

Gdy się w pełni sił i wiary

Byka chwyta się za rogi

Z życiem bierze się za bary

 

Potem jest niestety trudniej

Siły mniejsze, marna wiara

Już się nie gna tak do przodu

Wciąż się jednak człowiek stara

 

Jak to dalej będzie nie wiem

Jestem gdzieś w połowie drogi

Jeszcze chce mi się wędrować

Lecz już trochę bolą nogi

 

 

Tylko tu i teraz

 

 

Co dzieli nas, a co łączy

To każdy wie

Lecz w gąszczu złudzeń wciąż

Gubimy się

I oddalamy się od siebie

Szukamy odpowiedzi w niebie

Lecz zamiast szukać wyjścia

My wolimy błądzić

Trudniej zrozumieć innych

Łatwiej ich osądzić

A może nie, nie potrafimy już inaczej

Nie potrafimy już

 

Tylko tu i teraz

Tylko teraz i tu

Nie we wspomnieniach

I nie w marzeniach

Żyć możesz tylko

Teraz i tu

 

Z tego co ludzkie nam obce

Nie jest nic

O tym co boskie też

Lubimy śnić

Ale robimy tak niewiele

A raczej nie robimy nic

I choć wierzymy bogom

Nie wierzymy sobie

Że moc jest dana nam

Wszak marnym pyłem człowiek

A może nie, nie potrafimy już inaczej

Nie potrafimy już

 

Tylko tu i teraz

Tylko teraz i tu

Nie we wspomnieniach

I nie w marzeniach

Żyć możesz tylko

Teraz i tu

 

 

Dzień dzisiejszy

 

 

W poniedziałek rano obudziłem się

Z przeświadczeniem, że to właśnie jest ten dzień

Więc ubrałem się odświętnie, jak na taki dzień przystało

I czekałem, czekałem, ale nic się nie stało

 

Gdy we wtorek rano obudziłem się

To wiedziałem, że to właśnie jest ten dzień

Więc ubrałem się inaczej, jak na taki dzień przystało

I czekałem, czekałem, ale nic się nie stało

...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin