- 19 -
Amerykańska Akademia Sukcesu
Z E S Z Y T
PLANOWANIA TWOJEGO ŻYCIA
w 9 dni
Wanda Łoskot
http://akademiasukcesu.com
Redakcja Aleksander Berdowicz
Niniejszy podręcznik został opracowany na podstawie emailowego kursu Wandy Łoskot "Planowanie Twojego Życia" (cele@loska.com) oraz materiałów zawartych na stronie internetowej http://akademiasukcesu.com
Kim jest Wanda Łoskot?
"Specjalistka od marketingu i robienia słodkiej lemoniady z kwaśnej cytryny"
Największą przyjemność w życiu czerpię z pomagania innym w zdobywaniu ich celów (muszę przyznać, że sama na tym też dobrze wychodzę).
Internet zmienił moje życie prawdopodobnie w większym stopniu niż emigracja. Jako konsultantka w dziedzinie marketingu i osobista trenerka sukcesu pracuję z klientami na czterech kontynentach. Moje artykuły są publikowane w setkach publikacji i tłumaczone na przeróżne języki - np. na chiński - i jestem zapraszana na różne konferencje, targi i seminaria gdzie mi dużo płacą za to co kocham robić najbardziej - mówić.
Jakoś całkiem niechcący stałam się w amerykańskim Internecie tzw. autorytetem - jak napiszesz "wanda loskot" w przeglądarce altavista, to znajdziesz ponad 1 500 referencji. Na ogół są to moje artykuły i wywiady publikowane w bardziej i mniej ważnych witrynach.
Mieszkamy w Sarasocie na Florydzie. Kiedy codziennie się budzę patrząc na palmy za oknem, albo kiedy siedzę na mojej ulubionej plaży, wciąż się jeszcze szczypię z radości, że to moje życie. Szczególnie, kiedy patrzę na rozkład dnia - bo ja kocham swoją pracę.
Ale moje życie nie było taką sielanką od początku. Ponieważ ludzie często mnie pytają, gdzie się nauczyłam swojego zawodu (zaliczam się do nielicznej grupy profesjonalnych trenerów osobistych) - oto w ogromnym skrócie moja szkoła życiowa. Nie była ona usłana różami (no chyba, że tymi z kolcami). Przeszłam przez wielkie porażki i upokorzenia. Co tu mówić, przez wiele lat wiatr wiał mi generalnie rzecz biorąc w oczy. Moja mama umarła kiedy miałam dziesięć lat i dostałam macochę, dokładnie także jak w książeczkach dla dzieci. Lata dojrzewania były koszmarem. Za przewinienia byłam bita paskiem w goły tyłek, a powiedzeniem mojego ojca było "kogo Pan Bóg chce pokarać, temu dzieci daje"... Kiedy miałam jedenaście lat, jeden z moich krewnych prawie mnie zgwałcił... Zajęło mi lata, lata, lata, żeby się pozbierać psychicznie...
Jako nastolatka byłam przeraźliwie niepewna siebie choć na pozór wyglądało, że jest właśnie na odwrót bo nadrabiałam niesamowitą nonszalancją, co wcale mi nie wychodziło na dobre (a komu wychodzi?). Minęło wiele lat zanim zrozumiałam, że najważniejsze jest to, co sama o sobie myślę...
Nie skończyłam studiów, ale nie odczuwam z tego powodu potwornej luki, tym bardziej, że sama wykładałam na trzech szkołach wyższych w USA. Bo to właśnie spowodowało, że odczuwałam większą potrzebę wykazania się niż inni. Może życie byłoby łatwiejsze ale nawet te moje bolesne doświadczenia złożyły się na moją wiedzę i ekspertyzę.
Życie mnie także nauczyło, że wszystko jest możliwe (no, prawie wszystko) dla wszystkich. I że nigdy nie wolno nam spisać na straty żadnego fragmentu własnego życia. Bo właśnie to co najgorsze możemy obrócić w najlepsze. W USA to się nazywa robieniem słodkiej lemoniady z kwaśnej cytryny. To moja specjalność!
Kiedy w dzieciństwie czytałam biografie Josefa Konrada Korzeniowskiego, który podróżował po świecie i imał się wszystkich możliwych zawodów, do głowy mi nie przyszło, że będę mogła z nim kiedyś konkurować - nie jako pisarz, ale pod względem ilości zawodów. Oj, uzbierała się ich długa lista! Interesujące i nudne, świetnie i kiepsko płatne, łatwe i trudne pod względem fizycznym. Wszystkie jednak były doskonałą szkołą życiową, oto niemal cała lista: kierownik radiowęzła, reporter w gazecie codziennej, radiowiec, asystentka fotografa, kierownik wyczynowej sekcji sportowej, instruktor harcerstwa, kelnerka w wiedeńskiej kawiarni, robotnica w fabryce wykałaczek do zębów (też w Wiedniu) telefonistka w hotelu Intercontinental, kucharka we własnej restauracji, spiker/radiowiec, sprzedawca domów, pisarz/dziennikarz, tłumacz w amerykańskich więzieniach, producent programów telewizyjnych, wydawca czasopism, wykładowca na amerykańskich uniwersytetach, mówca-motywator, trener sprzedawców, konsultant od spraw marketingu...
W trakcie tej szkoły życia zdałam sobie sprawę z tego, jak ogromnie się zmieniłam pod wpływem niezliczonych kursów i książek, które pochłaniałam odkąd przyjechałam do Stanów. Mój sukces jest wynikiem tego co się zmieniło WE mnie - nie tego, co się zmieniło WOKÓŁ mnie. Dlatego już lata temu odczułam ogromną potrzebę dzielenia się tą wiedzą z innymi. Tak zrodziły się moje prezentacje na temat motywacji - mój pierwszy 12-tygodniowy kurs "How To Win The Game of Life" (Jak Wygrać Grę Życia) spotkał się z dużym sukcesem i już wkrótce zaczęłam uczyć podobne kursy w szkołach średnich i na trzech uniwersytetach. Tysiące ludzi wzięło udział w moich szkoleniach i prezentacjach - największym wynagrodzeniem było dla mnie przełomowy wpływ na ludzkie życie.
Czuję się czasami jakbym posiadała wykradziony bogom ogień z Olimpu, którym po prostu muszę się podzielić z resztą ludzi. Ale wciąż jeszcze inwestuję conajmniej 20 godzin tygodniowo w czytanie najnowszych książek i czasopism z dziedziny marketingu i sukcesu. W dalszym ciągu, dzień w dzień, słucham taśm czołowych trenerów i przynajmniej raz na miesiąc zaliczam jakiś nowy wartościowy kurs z dziedziny biznesu.
Ktoś kiedyś powiedział, że sukces to nie dojście do celu ale wędrówka w stronę coraz to nowych celów. Czasami się czuję jakbym tę wędrówkę dopiero rozpoczęła, bo to co najwspanialsze jest wciąż jeszcze przede mną.
I przed tobą też!
Planowanie Twojej Przyszłości
Musisz wiedzieć dokąd idziesz
Jest to najważniejsza dewiza na całe życie. Sprawdzalna we wszystkich dziedzinach: w sferach uczuć i zdrowia fizycznego; od tego zależne jest szczęście małżeńskie, powodzenie w pracy, wysokość zarobków, pozycja społeczna. Wszystko. Jeśli nie wiesz dokąd chcesz dojść, nie znajdziesz drogi.
Wśród cech wyróżniających ludzi, którym naprawdę się w życiu powodzi, wybija się na pierwsze miejsce umiejętność jasnego precyzowania celów i ich konsekwentna realizacja.
Przedstawiam ci dwie kobiety. Są do siebie bardzo podobne. Ten sam wiek, wykształcenie, atrakcyjny wygląd. Pracują w tym samym instytucie naukowym. Jedno ich dzieli: Hanka wie dokładnie do czego dąży, Zofia nie bardzo. Zofia uważa, że w dzisiejszych czasach wszystko zmienia się tak prędko, że naprawdę nie da się niczego zaplanować i da się tylko "iść z falą". W każdej chwili mogą być "cięcia" i może się okazać, że musi szukać innej pracy.
Hanka chce zostać kierownikiem wydziału, w którym pracuje. Często analizuje własną karierę. W gruncie rzeczy wszystko co robi, nie tylko sama praca, ale kontakty z innymi, nawet jej sposób zachowania i ubierania się - wszystko to związane jest z funkcją, którą chce przejąć. Świadomość celu powoduje, że Hanka wykorzystuje swój czas do maximum. Rzadko robi przerwy na pogawędki i herbatki w pracy. Jest koleżeńska, ale nie pozwala się wykorzystywać - jednocześnie stara się przejąć jak najwięcej obowiązków i odpowiedzialności w wydziale.
Jej koleżanka Zofia jest również bardzo zdolnym pracownikiem. Nie ma jednak konkretnego celu zawodowego. Łatwo się gubi w nawale pracy. Ponieważ nie jest pewna, czy utrzyma swoje stanowisko, nie wysila się zanadto na codzień. Po cichu narzeka na biurokrację, na brak organizacji, na niskie zarobki, na kierownictwo i na to, że jej nie doceniają.
Hanka ma swój cel, który realizuje.
Zofia jest tylko narzędziem w realizacji celów innych ludzi.
Zastanów się kim jesteś? Hanką czy Zofią?
Hanka planuje awans zawodowy - najprawdopodobniej wcześniej czy później go dostanie. Zofia "planuje" że jak będą cięcia, będzie musiała szukać innej pracy. Najprawdopodobniej tak się właśnie stanie!
Jak sobie pościelesz...
Co jest twoim celem? Co TY chcesz osiągnąć w życiu? Osiągniesz to, co planujesz. Jeśli nic nie zaplanowałeś - nie dziw się, że niewiele osiągasz!
Czy możesz sobie wyobrazić wybudowanie domu bez szczegółowego projektu? Albo podróż statkiem z Gdańska do Sztokholmu bez dokładnej nawigacji? A jednak 95% ludzi nie ma planu na życie! A co jest ważniejsze: życie czy rejs statkiem? Statystycznie rzecz biorąc spędzamy więcej czasu na planowaniu zabawy sylwestrowej niż na planowaniu kariery zawodowej. Narzeczeni poświęcają więcej uwagi planowaniu wesela niż planowaniu małżeństwa. Nie ma się co dziwić, że tyle osób jest niezadowolonych z własnej kariery zawodowej i że liczba rozwodów wciąż rośnie.
Faktem jest, że niewiele osób ma naprawdę wysokie wymagania od życia. Na pytanie "czego od życia oczekujesz?" - większość odpowie bardzo ogólnikowo: zdrowia, szczęścia, zadowolenia z pracy, pociechy z dzieci, mieszkania, samochodu. Większość ludzi skazuje się z góry na przeciętność właśnie tym, że nie oczekują od życia wiele!
Jeśli zdefiniowanie celów decyduje o osiągnięciu sukcesu, dlaczego tylko niewiele osób planuje własne życie? Przytłaczająca większość nie planuje, bo są w duchu przekonani, że "i tak nic z tego nie wyjdzie". Boją się porażki. "Po co się wychylać?" - mówią. Wstydzą się przed innymi i przed samymi sobą, że być może porywają się "z motyką na słońce". Poza tym niewiele osób wie, jak się do tego zabrać. Planowanie i wyznaczanie celów nie jest łatwe - jest wiele niewiadomych, które trzeba wziąć pod uwagę. No i jest to zajęcie czasochłonne. Niemożliwe do odwalenia w piętnaście minut. To praca wymagająca dużej koncentracji. Dlatego dla większości o wiele łatwiej jest w ogóle nie myśleć o przyszłości!
Nie wierz w cuda
Pewnego razu przedstawiłam koncept planowania życia i precyzowania planów życiowych sporej grupie polonijnej w Stanach na seminarium poświęcanym temu zagadnieniu. Wieczór wzbudził ogromny entuzjazm - jeden z panów podszedł do mnie po spotkaniu i powiedział "Pani Wando, to niesamowicie budujące. Ja już sobie przygotowałem cały plan, dzięki pani wreszcie się zmobilizuję do tego, by zrobić to, o czym myślę od dawna." Poradziłam mu, by spędził sporo czasu na dokładnym przeanalizowaniu, żeby ustalił terminy realizacji i żeby zobowiązał się przed sobą na piśmie. Spotkałam go po dwóch tygodniach. Zapytałam go jak mu idzie realizacja tych zamierzeń, o których mówił. Po czternastu dniach nie był już nawet pewien, do czego się w ciągu tamtego wieczoru starał zmobilizować!
Mnie w ogóle to nie zdziwiło. Dlaczego? Bo stykam się z tym prawie codziennie. Podjął decyzję tamtego wieczoru bardzo pochopnie, bez zastanowienia. Nie rozważył za i przeciw, nie sprecyzował celów na piśmie, nie przygotował się na przeszkody i nie zaplanował jak je pokonać. Byle jak ustalone cele są byle jak realizowane. W tej dziedzinie cuda się nie zdarzają.
Zmiany i reformy zachodzą w Polsce tak szybko, otwierają się coraz to nowe możliwości, o jakich jeszcze kilka lat temu nikomu się nie śniło. Dla jednych Polska staje się krajem o nieograniczonych szansach, innym coraz trudniej związać koniec z końcem. Wcześniej czy później każdy jednak zaczyna się bić z myślami:
- Czy zostać tu, gdzie pracuję, czy szukać innej, lepiej płatnej pracy?
- Może otworzyć własny interes - a jeśli tak, to w jakiej branży? - Gdzie są największe możliwości?
- Gdzie są szanse na awans?
- Gdzie jest najmniejsza konkurencja?
Po głębszym zastanowieniu się większość ludzi ogarnia poczucie bezsilności - inflacja, zmiany, jeden wielki chaos. Bardzo łatwo się ponieść fali.
Co ma Gułag do polskiej rzeczywistości?
Amerykańska telewizja nadała kiedyś reportaż z radzieckiego "gułagu" komentowany przez Anatala Szachrańskiego, znanego dysydenta, który spędził na zesłaniu kilka lat. Szachrański przyznał, że czas spędzony w obozie był najbardziej wartościowym okresem jego życia; że właśnie tam naprawdę dojrzał życiowo. W żadnym wypadku nie traktuje lat spędzonych w Gułagu za stracone. Jakże łatwo byłoby mu powiedzieć - straciłem w obozie najlepsze lata mojego życia!
Co ma Gułag do polskiej rzeczywistości? Nie obwiniaj polityki i inflacji za własne niepowodzenia. Tylko ty masz decydujący wpływ na własne życie. Pamiętaj, że nawet bolesne porażki są w gruncie rzeczy tylko wartościowymi doświadczeniami życiowymi.
Właśnie teraz, kiedy życie jest trudne (czy kiedykolwiek i gdziekolwiek życie jest łatwe?), ustalenie kursu i planowanie własnej przyszłości jest bardzo ważne. Świadomość celu nie tylko napawa ludzi entuzjazmem. Cel życiowy leczy też takie poważne schorzenia, jak rezygnacja życiowa, słomiany zapał i odkładanie do jutra.
Jak się do tego zabrać?
Najpierw wyobraź sobie rok 2010. Data brzmi nierealnie, prawda? A jednak większość z nas dożyje roku 2010 - zgodnie z własnym planem albo "na fali". A więc spójrz w te nie tak daleką przyszłość z długopisem w ręku. Zapisuj szczegóły. Jak przy rozwiązywaniu krzyżówki, zacznij od pewników. Na pewno się postarzejesz o 12 lat. Na to nie masz wpływu (ale masz wpływ w jakim stopniu się postarzejesz, prawda?). Twoje dzieci będą o 12 lat starsze - na to także nie masz wpływu.
- W jakiej formie fizycznej będziesz za dziesięć lat?
- Czy będziesz cieszył się dobrym zdrowiem?
- Ile będziesz ważyć? - na to masz ogromny wpływ!
(Jak widzisz, nie wszystko jest uzależnione od polityki, klęsk, sytuacji gospodarczej kraju).
- Czy będziesz jeszcze pracować?
- Na jakim stanowisku?
(jeśli teraz nie jesteś tego pewien, pomyśl co chciałbyś robić za dwanaście lat?)
- Czy chcesz pracować w swoim zawodzie czy też warto zmienić kierunek?
- Czy warto zapisać się na dodatkowe kursy albo studia wieczorowe?
- Jakiego rodzaju praca da ci satysfakcję zawodową?
- Jakie będą twoje potrzeby?
- Czy będzie cię stać na wszystko co zechcesz mieć?
Chyba najważniejszym celem jest znalezienie pracy, która daje satysfakcję. Kiedy lubisz to, co robisz - powodzenie w życiu staje się łatwo osiągalne. Jeśli zaś nie lubisz tego, co robisz, niezadowolenie z życia jest niemal nieuniknione.
Teraz sprawy materialne. Jeśli wynajmujesz mieszkanie - gdzie chcesz mieszkać za dwanaście lat? Czy chcesz mieć mieszkanie czy domek jednorodzinny? A może wystarczy jeśli będziesz po prostu "bliżej" mieszkania? Ile czekania na mieszkanie będzie przed tobą za dwanaście lat? Jeszcze trzy lata? Pięć? Zapisz to!
Czy chcesz mieszkać w tym samym mieście gdzie teraz? Czy może chciałbyś się przenieść do innego miasta? Jakie meble chciałbyś mieć? Samochód? Jakiej marki? Gdzie chcesz spędzać wakacje? Czy chciałbyś mieć domek na wsi? Podróżować po świecie? Jakiego rodzaju przyjaciół będziesz mieć za dwanaście lat? Jakich przyjaciół CHCESZ mieć?
Definiowanie celu
I wreszcie - co jest dla ciebie najważniejsze? Co w życiu da ci najwięcej satysfakcji? Dla jednych będzie to pozycja społeczna, dla innych zabezpieczenie materialne. Jeszcze inni cenią sobie możliwość pomocy innym. Albo własne zdrowie. A może dla ciebie jest to życie rodzinne?
Co wzbudzi w tobie najwięcej entuzjazmu? Co jest w twoim przekonaniu warte poświęceń i dyscypliny życiowej? Jeśli już wiesz - pozostaje ci to tylko sformułować na piśmie. Najważniejsze już poza tobą. Nie zniechęcaj się jednak, jeśli wciąż nie jesteś pewien, co chcesz w życiu osiągnąć. Jesteś na dobrej drodze. Im więcej czasu spędzisz na definiowaniu własnych zamierzeń, tym więcej masz szans na ich realizację!
1. Cele muszą być bardzo atrakcyjne
Musisz naprawdę chcieć osiągnąć to, do czego dążysz! Jeśli obierasz cele życiowe dla zaspokojenia ambicji rodziców - niewiele z tego wyjdzie. Cel musi być atrakcyjny, by usprawiedliwiał wyrzeczenia, które cię czekają. Nie bój się jednak wielkich zamierzeń - wyrzeczenia związane z wielkim celem są o wiele łatwiej strawne niż walka o przetrwanie!
2. Cele muszą być realistyczne
Musisz wierzyć, że naprawdę jesteś w stanie to osiągnąć. Wszystko jest możliwe, ale wszystko ma swoją cenę. Ile chcesz zapłacić? Laureatką nagrody Oskara została kiedyś głuchoniema aktorka Marlee Matlin - jej sukces nie był przypadkiem. Sukces nikomu nie przychodzi łatwo. Zawsze jest cena, którą płacimy za osiągnięcie sukcesu (ale jeszcze wyższą cenę zapłacisz za poddanie się losowi).
3. Cele muszą być precyzyjne
Cel musi określać dokładnie co chcesz osiągnąć i w jakim terminie. Im bardziej specyficzny cel, tym lepiej. Możesz powiedzieć "chcę schudnąć" - to jednak tylko świetny pomysł. Jeśli powiesz "chcę schudnąć 15 kilogramów" - znakomicie, to jednak nie jest jeszcze celem. "Chcę schudnąć 15 kilogramów do końca tego roku" - to jest to!
4. Cele muszą być wyrażone na piśmie
Jeśli cel masz "zapisany" tylko w pamięci - twoje szanse na jego realizację są bliskie zeru. Jedynie cel na piśmie możesz analizować, poprawiać, przepisywać. Przede wszystkim zaś możesz go często czytać. Jak często? Jak najczęściej! Po jakimś czasie podświadomość zaczyna ci sprzyjać i niczym automatyczny pilot będzie cię prowadziła po obranej drodze.
5. Cele nie mogą być konfliktowe
Będziesz miał wiele celów życiowych - wystrzegaj się jednak celów konfliktowych. Jeśli twoim priorytetem jest spędzanie więcej czasu z rodziną, nie planuj pracy, która będzie wymagać stałych podróży służbowych!
Twój Wielki Plan Życiowy
Efektywny plan życia to właściwie kilka planów.
· Plan długoterminowy - to obraz tego, co zamierzasz osiągnąć w życiu. To twoje priorytety, twoja lista wartości. Jeśli wiesz, gdzie chcesz być za dwadzieścia lat, o wiele łatwiej jest ci zdecydować w jakim kierunku wyruszysz już jutro.
· Plan pięcioletni - co musisz zrobić w najbliższych pięciu latach by mieć pewność, że znajdziesz się tam gdzie chcesz za lat dwadzieścia?
· Plan na najbliższy rok - to twój budżet, to zaplanowane wakacje, zobowiązanie zaliczenia roku na studiach, ilość kilogramów do zrzucenia. I najważniejsze - to odpowiedź na pytanie: co musisz zrobić w tym roku, by na pewno znaleźć się tam, gdzie powinieneś być w swoim planie pięcioletnim?
· Plan kwartalny - pozwoli ci mierzyć rozwój bardziej niż cokolwiek. Ten plan to twoja ręka na pulsie. Ten plan pozwoli ci na naniesienie poprawek, na nadrabianie strat. Na zrobienie tego, co wymknęło się realizacji w poprzednich miesiącach.
· Plan na najbliższy miesiąc - jeszcze mniejszy wycinek planu na całe życie. Plan na ten miesiąc określi też kiedy przygotujesz plan na miesiąc następny. Wykorzystaj tę okazję, by przyjrzeć się jeszcze raz swoim celom życiowym. By uzmysłowić sobie jeszcze raz korzyści wypływające z ich realizacji.
· Plan na najbliższy tydzień ...
Porozmawiajmy.TV