Brzydka ona,brzydki on Autor: Jan Wołek Brzydka ona,brzydki on. Mała stacja kiepski bar, a oni przytuleni jako niezwykle tak jakby sie miał utlenić nagle wiat. I gdzie w jeziorach renic wiatło na tysiac par, w czterech słońcach żar. Gdzie tu chyba zakpił los. ona brzydka brzydki on. A taka ładna miłoć,aż nie realna wręcz tak jakby ich spowiła tęcza tęcz. I wszechobecna siła tchneła najczystszy ton w tkliwy serca dzwon. Nie mów do mnie często zbyt wyglšdasz dzi jak nikt. Jako nie bawi mnie już w cale tan banalny sznit. A ja ci odpowiem szczerze uprzejmie wierze, lecz nie w tym rzecz. Brzydka ona brzydki on a taka ładna miłoć. Mała stacja kiepski bar. Brzydka ona brzydki on a taka ładna miloć. Brzydka ona brzydki on.. To nie w tym rzecz, nie nie nie nie w tym rzecz nie nie nie w tym rzecz.
Kerk57