W pocišgu Autor: Władysław Broniewski Spójrz, rozchodnik i macierzanka biegnš kto szybciej? aby pachnieć nam na przystankach szczęciem i lipcem. Wychyleni, jak z troski w radoć, z okna pocišgu, na to szczęcie nie mamy rady: w siebie nas wcišga. Tajemniczo i niespodzianie, w słońcu południa, puste serce, tak jak mieszkanie, radoć zaludnia. Cisza w sercu. Jakże jš łatwo spłoszyć lub zatruć. We tę chwilę w dłonie, jak wiatło, osłoń od wiatru.
Kerk57