Koniec Autor: Bartosz Padyasek Jak sama wiesz spotkalimy się przypadkiem To był zwyczajny, słoneczny, ciepły dzień, Chcielimy potem, chcielimy potem razem być, Ty snuła plany na wieki już razem my. Goršce usta twe, obsypane w pocałunki, Jak mroczne niebo gdy zapadał zmierzch, Było tak dobrze, tak blisko było ciało twe, Ja uwielbiałem obok Ciebie budzić się. Jeszcze pamiętam chwile kiedy ja i Ty W nieżnej pocieli przytulamy mocno się, Lecz nie wiem jak, co, kiedy no i gdzie? W którym momencie zjawiła ona się? Ciebie nie było, wzywał cię rodzinny kršg A gdy wróciła zastała mnie razem z niš, Widziałem łzy, które raniły także mnie I zimny głos, co wcišż odpychał mnie Przepraszasz mnie za miłoć, która kończy się, Przepraszasz za zranione serce moje. Wiesz, że już nigdy nie odzyskasz mnie, Na zawsze już beze mnie będziesz ty. Biegłem za tobš, tak bardzo chciałem złapać cię, Powiedzieć co co może przyćmić chwile złe, Wbiegam na peron, nie widzę Ciebie nigdzie już, Pocišg odjechał, rozmyły się moje sny. Rozmyte sny, zburzony cały wiat, Ja jestem sam i sama jeste Ty gdzie tam, Patrzę na niebo co kryje słodkie usta twe, Ja nie zapomnę, ja nie zapomnę nigdy cię. Oglšdam teraz nasze stare fotografie, Wspomnieniem jestem w tych pięknych, słonecznych dniach, Wszędzie dokoła, dokoła jeszcze zapach twój W białej pocieli widzę Ciebie znów. Może to chore, ale żałuję ja, Przepraszam, że zabrałem ci twój cenny czas, Wiem teraz, że nie godzien byłem Ciebie, Przepraszam ja, przepraszam dzi Ciebie Przepraszasz mnie za miłoć, która kończy się
Kerk57