Mary Renault - Ogień z niebios.pdf
(
1381 KB
)
Pobierz
MARY RENAULT
OGIEŃ Z NIEBIOS
TRYLOGIA O ALEKSANDRZE
Ogień z niebios
Perski chłopiec
Igrzyska żałobne
Tłumaczył Marek Michowski
…Perdikkas zapytał, kiedy, zgodnie z jego życzeniem,
mają mu oddać cześć boską. Odpowiedział, że wtedy,
gdy będą szczęśliwi.
To były ostatnie słowa króla.
Kwintus Kurcjusz Rufus
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Chłopiec obudził się, gdy wąż ciaśniej oplótł go w pasie. Przestraszył
się, bo ten uścisk zdławił mu oddech i sprowadził zły sen. Gdy się już
obudził na dobre, uświadomił sobie, co się dzieje i wepchnął dłonie w
wężowe sploty. Przesunęły się. Twarda wstęga pod plecami chłopca
najpierw spęczniała, potem stała się wiotka. Łeb prześlizgnął się po
ramieniu i wzdłuż szyi. Chłopiec poczuł przy uchu trzepoczący język.
Staroświecka lampa do pokoju dziecinnego, malowana w chłopców
toczących kółka i przyglądających się walkom kogutów, dopalała się na
stoliku. Dawno już zgasł zmierzch, przy którym chłopiec zasypiał. Przez
wysokie okno wpadało jedynie zimne i jaskrawe światło księżyca, rzucając
sine plamy na posadzkę z żółtego marmuru. Chłopiec zsunął przykrycie,
by przyjrzeć się wężowi i upewnić, że to ten właściwy. Matka mówiła mu,
że te wzorzyste, o grzbietach jak wyplatany szlaczek, trzeba zostawiać w
spokoju. Wszystko jednak było w porządku: ten wąż był jasnobrązowy z
szarym brzuchem, tak gładkim, jakby był polewany.
Kiedy chłopiec skończył cztery lata, już prawie rok temu, dostał
własne łóżko długie na pięć stóp. Nogi miało jednak krótkie, na wypadek
gdyby spadł, i żeby wąż nie musiał wysoko się wspinać. Wszyscy inni
w pokoju twardo spali: jego siostra Kleopatra w swej kołysce przy
spartańskiej niańce, bliżej zaś, w lepszym łóżku z rzeźbionej gruszy, jego
własna piastunka Hellanike. Musiał to być środek nocy, ale wciąż jeszcze
słychać było, jak mężczyźni w wielkiej sali śpiewają głośno i niezgodnie,
połykając końcówki wierszy. Nauczył się już rozumieć takie sprawy.
Wąż był tej nocy jego własnym sekretem. Nawet Lanike, choć była
tak blisko, nie dostrzegła ich cichego powitania. Chrapała spokojnie.
On sam dostał kiedyś klapsa za naśladowanie odgłosu piły kamieniarza.
Lanike nie była zwyczajną piastunką, ale szlachetnie urodzoną królewską
krewniaczką, która przypominała mu dwa razy na dzień, że nie spełniałaby
swej posługi dla nikogo, kto nie byłby synem jego ojca.
To chrapanie, tamte odległe śpiewy, były oznakami samotności.
Czuwali tylko on sam i wąż, i wartownik przechadzający się po korytarzu.
Słychać było, jak pobrzękują sprzączki jego zbroi, kiedy mija drzwi.
Chłopiec obrócił się na bok i pogłaskał węża czując, jak gładkie i
silne ciało prześlizguje się między palcami po nagiej skórze. Płaski łeb
spoczął na jego sercu, jakby się przysłuchiwał. Przedtem wąż był chłodny,
co sprawiło, że chłopiec szybko się obudził. Teraz rozgrzany jego ciepłem
stawał się leniwy. Zasypiał i mogło to potrwać do rana. Co powie Lanike,
kiedy go znajdzie? Stłumił śmiech na myśl o potrząsaniu i wynoszeniu.
Nigdy dotąd nie widział, by wąż zawędrował tak daleko od komnaty
matki.
Nadsłuchiwał, czy matka wysłała swoje kobiety na poszukiwanie
węża, który nazywał się Glaukos. Usłyszał jednak tylko, jak jacyś dwaj
ludzie krzyczą na siebie w wielkiej sali, potem zaś głos swego ojca, który
zakrzyczał tamtych.
Wyobraził sobie matkę w białej wełnianej szacie z żółtym szlakiem,
którą nosiła po kąpieli, z rozpuszczonymi włosami, z lampą przeświecającą
czerwono przez osłaniającą ją dłoń, jak cicho woła „Glaukos!”, a może
nawet gra na swym kościanym fleciku jakąś melodię zaklinającą węże.
Kobiety szukałyby wszędzie, między stolikami na grzebienie i szminki,
w okutych brązem i pachnących kasją skrzyniach na ubrania – widział już
kiedyś takie poszukiwania zgubionego kolczyka. One byłyby wystraszone
i niezręczne, ona zaś byłaby zła. Usłyszawszy znów hałas z wielkiej sali,
przypomniał sobie, że ojciec nie lubi Glaukosa i że cieszyłby się, gdyby
wąż zginął.
Wtedy właśnie postanowił, że zaraz go do niej sam zaniesie.
Plik z chomika:
bibliotenka
Inne pliki z tego folderu:
Cezary Chlebowski - Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie.docx
(17096 KB)
Cezary Chlebowski - Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie.epub
(16768 KB)
Iain M. Banks - Qpa strachu.epub
(1879 KB)
Aleksiej Jakimowicz - Syn wdowy. Białoruska bajka ludowa.epub
(6696 KB)
Wiktor Krawczenko - Wybrałem wolność.mobi
(5879 KB)
Inne foldery tego chomika:
audiobooki
czasopisma
Ekranizacje
gotowe
inne
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin